podróże

Belgia: Antwerpia – co warto zobaczyć?

Dawno, dawno temu, nad Skaldą żył sobie olbrzym, który żądał zapłaty od każdego, kto chciał się przez rzekę przeprawić. Kto nie uiścił opłaty, temu potwór odcinał rękę i wyrzucał ją do wody. Pewnego razu, do miasta przybył rzymski żołnierz o imieniu Silvius Brabo, który postanowił położyć kres terrorowi. W zaciętej walce pozbawił olbrzyma ręki i wyrzucił ją w nurt Skaldy. Nazwa miasta pochodzi od holenderskiego słowa “Hantwerpen”, co dosłownie oznacza “rzucić ręką”. Spójrzcie na fontannę na głównym rynku – opowiada właśnie tę historię!

Podróżnicza lista odwiedzonych przeze mnie krajów właśnie powiększyła się o Belgię. Od kilku miesięcy ciągnęło mnie do krajów Beneluksu, w końcu ta część Europy pozostawała dla mnie wciąż do odkrycia. Wiesz, że nawet zastanawiałam się nad wyjazdem na Erasmusa do Antwerpii? Stety lub niestety, znajomość włoskiego bezsprzecznie wskazała kierunek wyjazdu.

Z CZYM KOJARZYĆ ANTWERPIĘ?

Antwerpia to przemysłowe miasto w północnej Belgii, gdzie znajduje się jeden z największych portów przeładunkowych w Europie. Miasto cieszy się zainteresowaniem turystów głównie ze względu na mieszczący się tam dom Rubensa, pracownie szlifierskie i kwitnący handel diamentami oraz wielokulturowość.

Niezależnie od tego, czy spędzisz w Antwerpii jeden dzień czy dłużej, zdążysz zobaczyć wszystkie najważniejsze atrakcje turystyczne. Ja pokażę Ci te, które moim skromnym zdaniem są wyjątkowe i pozwalają zauroczyć się w tym mieście oraz zbliżyć do lokalsów.

ANTWERPIA Z GÓRY, CZYLI PUNK WIDOKOWY NA DACHU MUZEUM MAS

2 w 1, czyli gorąco polecane przez turystów muzeum wystaw czasowych MAS i bezpłatny punkt panoramiczny na 10 piętrze budynku. MAS oznacza tyle co “muzeum na rzece”, a nazwa ta nie wzięła się przez przypadek, bo zostało ono wzniesione na małej wysepce na terenie dawnego portu. Wysokie na 65 metrów muzeum jest architektoniczną perełką miasta, która niczym Wieża Eiffla dla Paryża, szybko stała się jego symbolem.

DWORZEC KOLEJOWY

Z przymrużeniem oka traktowałam ludzi stawiających na piedestale atrakcji dworzec kolejowy. Muszę jednak przyznać, że faktycznie na żywo dworzec robi ogromne wrażenie! Jest to jeden z największych dworców w Belgii i ze względu na swoją architekturę nazywany jest Kolejową Katedrą. To również świetne miejsce na sesję zdjęciową!

GŁÓWNA ULICA HANDLOWA MEIR

Meir to również deptak prowadzący od dworca kolejowego do budynku banku, który został wybudowany w 1931 roku i tym samym stał się pierwszym drapaczem chmur w Europie. Tuż po wyjściu z dworca, na Meir znajduje się dzielnica diamentów, skąd podobno pochodzi 80% światowej sprzedaży. Dalej mijamy “włoski dystrykt”, czyli obszar w którym znajdują się tylko włoskie restauracje. Jeśli chcesz zakupowo poszaleć, jesteś w dobrym miejscu. Zajrzyj do “złotej galerii” Stadsfeestzaal. Na Meir tuż obok butików znanych projektantów znajdują się także takie sklepy jak Zara czy Primark… Ale nie zapominajmy o gastroturystyce! Koniecznie spróbuj tam belgijskich frytek i czekolady oraz Koninka, czyli lokalnego piwa 🙂

BULWAR NAD SKALDĄ

To świetne miejsce na spacer, ale jeszcze lepsze na przejażdżkę rowerową! Belgowie uwielbiają spędzać w tym miejscu aktywnie czas. Podczas trasy zobaczysz nowoczesny budynek sądu z charakterystycznymi “ząbkami” na dachu oraz punkt widokowy na moście.

NAJPIĘKNIEJSZA DZIELNICA W ANTWERPII

Ogromna starówka i kamieniczki w świetnie zachowanym stanie są atrakcją samą w sobie. Jeśli chcesz jednak zobaczyć dzielnicę, która wyróżnia się na tle miasta i po prostu zachwyca, wybierz się do Zurenborg. To cicha okolica eleganckich uliczek i skwerów w stylu Belle Epoque, w której zgubić drogę i spotkać księcia, to całkiem prawdopodobna sytuacja!

DOM RUBENSA

Muzeum mieści się w historycznym domu zaprojektowanym przez malarza na wzór włoskiego renesansu i można tam zobaczyć szereg jego obrazów. Dzieła Rubensa można również podziwiać w Katedrze Najświętszej Marii Panny. Moim zdaniem odwiedzenie domu Rubensa to zdecydowanie must have wizyty w Antwerpii.

KULTURALNE ENKLAWY CZYLI DZIELNICA ŻYDOWSKA, CHINATOWN I INNE…

Wspominałam już o Włochach okupujących okolice dworca, ale nie sposób pominąć innych narodowości, które stworzyły swoje miejsce do życia w określonych częściach miasta. W dzisiejszych czasach w Polsce widok ortodoksyjnych Żydów nie należy do typowych, ale jeśli chcemy przenieść się do czasów przedwojennych i zobaczyć jak to kiedyś było, spacer po dzielnicy żydowskiej nam to umożliwi (zacznij od ulicy Terliststraat). Na obrzeżach Antwerpii zobaczysz wille i pałace wystawione przez najbogatszych hindusów, bliżej centrum znajduje się dzielnica turecka, a całkiem niedaleko dworca głównego, przy ulicy Van Wesenbekestraat, odwiedzisz Chinatown.

CZERWONA DZIELNICA (Schipperskwartier)

Wycieczka w rejony grzechu. Ale jak to tak, być w Rzymie i nie zobaczyć papieża? W Antwerpii znajduje się niecodzienne (ze względu na wielkość) miejsce na skalę Europy, gdzie w położonych jedna obok drugiej witrynach, do przechodniów wdzięczą się najróżniejsze panie. Prostytucja w Belgii jest legalna, przedsiębiorcy odprowadzają podatki a damy kameliowe mają na wszystko papiery 🙂

PCHLE TARGI, LICYTACJE ANTYKÓW, SECOND HANDY I…ROMELMARKT!

To chyba moja ulubiona część wpisu. W centrum Antwerpii niemal na każdym kroku można natknąć się na jakiś pchli targ. Mniejszy, większy, warzywny, z ubraniami, ze starociami. To prawdziwe miasto skarbów! Antyki często można kupić za GROSZE, biorąc udział w licytacjach, odbywających się w określone dni tygodnia. Nocne życie w Antwerpii łączy się z panującą tam awangardową modą – najlepsze perełki można dostać w vintage shopach (które nie należą do najtańszych) lub pospolitych, ale niezawodnych second handach. Wydarzeniem niemal kulturalnym, jest wyjście na tzw. Romelmarkt, czyli wielki plac, na którym można kupić dosłownie WSZYSTKO. Romelmarkt przypomina angielskie car bootsy, gdzie sprzedawcy wystawiają swoje skarby i rupiecie, a przybywającym nie pozostaje nic innego, jak tylko zacząć wśród nich buszować!

ROMANTYCZNA ALEJA PRZY OUDE KOORNMARKT 16

Sekretna aleja powstała w 1591 roku i była miejscem schadzek zakochanych. Dzisiaj wąski zaułek odwiedza mnóstwo turystów i nieporozumieniem byłoby mówienie o intymnym klimacie tego miejsca, ale z odrobiną wyobraźni i cierpliwości, można się zachwycić 🙂

DODATEK: JAK WYGLĄDAJĄ PARADY RÓWNOŚCI W BELGII?

W czasie mojego pobytu w Antwerpii organizowana była dwudniowa impreza pod flagą tęczy. Niemal wszystkie ulice zostały udekorowane, w sklepach można było kupić tematyczne dodatki, przejście dla pieszych zostało pokolorowane, nawet cukiernie przedstawiały swoje własne tęczowe wyroby! Wieczorny koncert bardziej przypominał festyn, na który wybierali się mieszkańcy miasta, niezależnie od wieku i orientacji seksualnej (np. starsze małżeństwo w opaskach z jednorożcem, które zapadło mi w pamięć). Wszystko odbywało się w atmosferze pokoju i tolerancji, a sztaby policji w tym dniu prawdopodobnie… poszły na piwo.

Może ci się spodobać również...

Bez komentarza

    Zostaw odpowiedź

    error: